Piosenka
Wybierzcie utwór, który coś dla Was znaczy – nie musi być typowo weselny. Ważniejsze od gatunku jest tempo: przy bardzo wolnej piosence trudno „coś zatańczyć”, przy bardzo szybkiej – złapać oddech na zdjęciach. Jeśli piosenka jest długa, poproście zespół albo DJ-a o skrócenie jej do 2,5–3 minut. Goście patrzą z zachwytem przez pierwsze dwie minuty, potem zaczynają rozmawiać.
Nauka tańca
- Na prosty układ wystarczy kilka lekcji w szkole tańca – zacznijcie 2–3 miesiące przed ślubem.
- Ćwiczcie w butach ślubnych i czymś o długości sukni. Tren i obcasy zmieniają wszystko.
- Jeśli nie chcecie układu – zatańczcie po prostu przytuleni, a na koniec dodajcie jeden efektowny element: obrót, przechył, pocałunek. To wystarczy.
- Zaplanujcie zakończenie: wspólny ukłon albo zaproszenie gości na parkiet. Pierwszy taniec, który się „rozmywa”, wygląda na filmie gorzej niż taki z wyraźnym końcem.
Światło i sala – rada od fotografa i kamerzysty
- Poproście DJ-a o jasne, ciepłe światło na parkiecie. Mocne kolorowe światła (zielone, niebieskie, fioletowe) zmieniają kolor skóry i sukni na zdjęciach.
- Ciężki dym („taniec w chmurach”) wygląda pięknie, jeśli jest go niewiele i na samym dole. Za dużo – i na zdjęciach nie widać nóg ani sukni.
- Zimne ognie i fontanny iskier ustalcie wcześniej z salą i z nami – wtedy wiemy, gdzie stanąć.
- Goście w kole wokół parkietu – poproście, żeby nie stawali zbyt blisko i nie zasłaniali telefonami. Świadek może to zapowiedzieć.
Kiedy pierwszy taniec?
Najczęściej zaraz po obiedzie, zanim goście zaczną tańczyć. Wszyscy są wtedy jeszcze na sali, a Wy świeżo wyglądacie. Zobaczcie nasz przykładowy plan dnia ślubu.
Powiedzcie nam wcześniej, co planujecie: układ, niespodziankę, zmianę piosenki w połowie. Ustawimy się tak, żeby złapać najważniejszy moment z najlepszej strony – i na zdjęciach, i w filmie.